Chustonoszenie - wymysł współczesnych rodziców?

13 grudnia 2020

Rodzice chustujący swoje dzieci nierzadko zderzają się z opinią, jakoby noszenie dzieci przy sobie miało być jedynie modą, fanaberią. Nic bardziej mylnego! Historia noszenia dzieci sięga początków naszych dziejów.

Kolejni przodkowie gatunku ludzkiego przez miliony lat byli zmuszeni do stałego przemieszczania się z uwagi na potrzebę poszukiwania pożywienia. Dopiero na przestrzeni ostatnich 10 tysięcy lat ludzie zmienili tryb życia na osiadły. Można pokusić się o stwierdzenie, że ludzkie niemowlęta są niejako „zaprogramowane” do bycia noszonymi. W końcu przez miliony (!) lat przystosowały się do tego, aby wszędzie zabierać je ze sobą.

Z biologicznego punktu widzenia, ssacze potomstwo można przyporządkować zgodnie ze stanem rozwojowym i zestawem wzorców zachowań do poszczególnych typów młodych:

  • Gniazdowników (zupełnie nieprzygotowanych do samodzielnego życia, do przeżycia potrzebują gniazda, matka często zostawia je w gnieździe, a sama szuka pożywienia)
  • Zagniazdowników (rodzą się niemal w pełni przygotowane do życia, już na krótko po narodzinach są w stanie podążać za matką)
  • Noszeniaków (są w stanie trzymać się sierści matki, ich pierwszą przestrzenią życiową jest ciało mamy).

Z ewolucyjnego punktu widzenia ludzkie niemowlę należy właśnie do noszeniaków. Oczywiście nie potrafi samodzielnie utrzymać się na mamie, ale jest przystosowane do tego, aby rodzice stale nosili je przy sobie. Świadczy o tym między innymi:

  • Obecny u noworodków odruch chwytny rąk i nóg.
  • Pozycja „żabki” – przyjmowana przez niemowlęta kiedy leżą lub kiedy tracą kontakt z podłożem. Ugięte, odwiedzione na boki nóżki, zgięte rączki – świetna pozycja wyjściowa do tego, by trzymane na biodrze niemowlę mogło stabilizować swoją pozycję przytrzymując się ciała mamy.
  • Pozycja stópek dziecka leżącego na plecach – często skierowane są do siebie.
  • Reakcja dziecka na gwałtowny ruch noszącego go rodzica – niemowlę wtula się w ciało rodzica ze zdwojoną siłą.
  • Niska zawartość tłuszczu w mleku mamy – noszone dziecko ma stały dostęp do pożywienia.

A co ze sławetnym już cytatem: „Noś, noś to przyzwyczaisz”? Hmm… możesz go włożyć między bajki.